19.08.2013

Pomarańcze/Przepis na drinka

Ciężko mi w to uwierzyć, ale stało się.. Znalazłam owoc, bo produktem ciężko go nazwać, który jednocześnie KOCHAM i NIENAWIDZĘ. Wiem, że te dwa czasowniki wykluczają siebie nawzajem, ale nic nie poradzę na to, że moje kubki smakowe rządzą się swoimi prawami.

Kocham je, za:
ZAPACH. Nie ma nic lepszego od momentu rozcięcia pomarańczy na pół. Po ostrzu noża ścieka blado pomarańczowy sok, a w powietrzu wyczuwa się ten charakterystyczny zapach. Nieco kwaskowaty, otulony delikatną słodyczą. Orzeźwia i pobudza do działania.
SOK. Nie ma na świecie lepszego soku od tego z pomarańczy. Tak naprawdę jego prawdziwy smak poznałam w Hiszpanii, gdzie za 3 euro można było dostać litr wspaniałego nektaru. Barman wyciskał sok z owoców przy kliencie, więc miałam pewność, że piję to, za co płacę. Smak w zależności od owocu.. cierpki bądź przesadnie słodki. Nie pozostawia na szklance nalotu, którego nie lubię, a do tego – po prostu wygląda nieestetycznie.
FAKTURĘ. Może niektórym wyda się to dziwne, ale kocham te owoce za ich niejednolitość. Każdy kawałek składa się z kilkuset małych bąbelków. Skąd to wiem? Praktycznie zawsze ściągam cienką skórkę, która je otacza – pewnie zapytacie po co.. nie wiem ;) Ale wracając do faktury.. uwielbiam moment nagryzienia pomarańczy.. Sok w 90% ląduje na mojej koszulce, ale w zupełności mi to nie przeszkadza, ponieważ skupiam się na mięsistości owocu i jego soczystym wnętrzu. Mówiąc kolokwialnie – niebo w gębie.

Jednak, muszę wytłumaczyć dlaczego czasami mówię NIE pomarańczom. Ano dlatego, że jest dodawana do ciastek, ciasteczek, galaretek, kawy, a tego nie potrafię przełknąć. Zawsze zostawiam pomarańczowe żelki Haribo, nigdy nie jem pomarańczowych cukierków Nimm2. Wydaje mi się, że z owocu wyciśnięto wszystko co najlepsze, a pozostałości dodano do słodyczy. Całość jest dla mnie gorzka i nijaka. Pomarańczowym słodyczom mówię stanowcze NIE.

Ostatnio kilka osób prosiło mnie o przepis na kolejnego drinka. Pomimo tego, że nie jest to główny zamysł bloga to podam Wam sprawdzony przepis na procentową ambrozję. Dla wielu z Was nie będzie to nic nadzwyczajnego, jednak uważam, że drink jest godny polecenia.
Kieliszek ulubionej wódki
Sok pomarańczowy
Odrobina syropu malinowego 

6 komentarzy:

  1. Jeśli chodzi o fakturę pomarańczy to też ją uwielbiam i też ściągam tę białą skórkę- nie wiem czemu. Często się przypatruję tym bąbelkom :)

    Ja zazwyczaj takiego drinka piję bez syropu malinowego, sam sok pomarańczowy i wódka, ale następnym razem wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jaki piękny opis uczuć żywionych do pomarańczy :D Mam tak samo!

    Do tego sok malinowy? Nie wiedziałam, że tak się robi, ale na pewno wypróbuję :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiele klubów oferuje takiego drinka. Jednak ja pierwszy raz piłam go dzięki uprzejmości mojego mężczyzny.
      Spróbuj, a nie pożałujesz :D Najlepiej nie mieszać, wtedy syrop malinowy pozostanie na końcu.

      Usuń
  3. Bardzo dobry, potwierdzam. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty masz się ze mną za dobrze ;)

      Usuń
  4. Drink nie w moim guście ale bardzo klasycznie :) czyli na każdą okazje się sprawdzi :)

    OdpowiedzUsuń